Grażyna - Hitachi

Jako dziecko chciała być policjantką z Miami. Wybrała jednak Akademię Ekonomiczną w Krakowie, kierunek Stosunki Międzynarodowe. Od 4 lat pracuje w księgowości, zarządzała  również zespołem pracowników, aktualnie obejmuje samodzielne stanowisko Specjalisty Przychodów dla Hitachi w Belgii, Danii i Norwegii. Wcześniej współpracowała z klientami ze Szwajcarii, Francji, Węgier, Niemiec i Austrii. Mówi po angielsku i trochę po francusku i hiszpańsku. Centrum outsourcingowe to dla niej miejsce, w którym może rozwijać swoje zainteresowania międzykulturowe i nauczyć się czegoś nowego, tu zdobywa praktyczną wiedzę z zakresu finansów. Po pracy gra w tenisa.


- Chciałaś być policjantką z Miami, a zostałaś księgową. Jak to się stało?


Do Miami trochę za daleko, a poza tym praca z liczbami jest bardziej bezpieczna.

- Myślisz, że to był dobry wybór?

Bardzo dobry! Nigdy wcześniej nie sądziłam, że praca w księgowości może być ciekawa. Bardzo dużo się nauczyłam i sprawdziłam na wielu płaszczyznach.

- Kto to jest wklepywacz?

Nie wiem, nie spotkałam takiego. Nie ma czegoś takiego w centrum outsourcingowym jak bezmyślne wklepywanie danych, a przynajmniej nie na dłuższą metę. Takie osoby najczęściej same szybko rezygnują z pracy, jeśli nie potrafią zrozumieć, co kryje się za cyframi i dokumentami, które otrzymują.

- Bardzo często ludzie komentują charakter Waszej pracy, a w trakcie dyskusji okazuje się, że nie mają zielonego pojęcia, co właściwie w tych centrach się robi. Czym konkretnie się zajmowałaś?

Zaczynałam od księgowania faktur i obsługi dostawców, a po okresie próbnym zajęłam się płatnościami, współpracą z bankami, potem w ramach francuskiego projektu zajmowałam się czekami, wekslami, przelewami, wysyłałam ponaglenia do klientów oraz środkami trwałymi. W projekcie GL (księga główna) kierowałam zespołem kilku pracowników. Każdy z tych etapów wiązał się z wizytą u klienta zagranicznego, przejmowaniem procedur i wdrażaniem ich na miejscu. To wcale nie jest prosta sprawa! Pracuję w księgowości i to w obcym języku. Trzeba zawsze klientowi udowodnić, że tu w Polsce potrafimy to zrobić o wiele lepiej niż oni. Chodzi o usprawnianie, standaryzowanie procesów, a niekoniecznie o zmniejszanie kosztów.

- A teraz na czym polega twoja praca?

Na rozpoznawaniu przychodów w czasie. Czyli prościej mówiąc analizuję dokumentację, składam zamówienie w centrum dystrybucyjnym, w odpowiednim momencie księguję przychód na kontach. Decyduję, w którym miesiącu firma (oddziały w Belgii, Norwegii i Danii) wykazuje jaki przychód, w oparciu o US GAAP (amerykańskie zasady rachunkowości). Odpowiadam za wiele kont związanych z przychodami i kosztami. Przygotowuje raporty na koniec miesiąca.

- Czy ta praca cię nie nudzi?

To wszystko są żywe procesy, ciągle pojawia się coś nowego, obowiązki się poszerzają, zmieniają, klient ma nowe wymagania. Trzeba być bardzo elastycznym i czujnym w tej pracy.

- A czy dużo cię to kosztuje?

Najcięższe są zamknięcia miesiąca, trzeba umieć sobie radzić z presją czasu. W krótkim okresie czasu trzeba wykonać cały szereg skomplikowanych czynności. To jest jak reakcja łańcuchowa: jeśli ja nie wyślę raportu na czas, to ktoś w innym dziale, nie wykona swojej pracy. Trzeba więc umieć pracować zespołowo. Bardzo ważna jest koncentracja, świadomość, że to nie są tylko liczby, tylko czyjeś prawdziwe pieniądze, więc każda pomyłka sporo kosztuje.

- Czy to się opłaca?


Gdyby nie, to nie byłoby mnie tu. Poza wynagrodzeniem firma również pomaga mi w uzyskaniu kwalifikacji ACCA. No i już poza wszystkimi tymi materialnymi rzeczami pracuję w gronie niesamowitych ludzi, na których zawsze mogę liczyć. Chociaż dużo pracujemy, również dobrze się razem bawimy po pracy.

- Widzisz się w tym za 10 lat?


Póki co to jest mój zawód i nie myślę o przekwalifikowaniu. Jest jeszcze sporo rzeczy, których mogę się nauczyć.

- Komu z pewnością nie polecałabyś tego rodzaju pracy?


Artystom :-) Choć jak to mówi nasz dyrektor trudno określić ostatnimi czasy czy księgowość jest wciąż nauką czy już sztuką. W księgowości owszem trzeba być trochę kreatywnym, ale jednocześnie należy trzymać się pewnych standardów.